Rozmowa z doktorem Łukaszem Rajchertem, specjalistą chirurgii ogólnej i onkologicznej z poradni chirurgii onkologicznej w Wielospecjalistycznej Przychodni Lekarskiej przy Szpitalu Specjalistycznym Brzeziny

O nowotworach rozmawiamy albo wcale, albo wtedy, gdy problem dotyczy nas samych czy kogoś bliskiego. W innych sytuacjach nie chcemy o tym słuchać, szukać informacji na ten temat.
Tak najczęściej jest – jeśli o tym mówimy, to zwykle podczas spotkań rodzinnych, towarzyskich, przywołując historie pokazane w mediach, zasłyszane u znajomych. Ale nie odnosimy tego do siebie, uważamy – jeśli cieszymy się dobrym zdrowiem – że nie potrzeba nam wiedzieć więcej o chorobach nowotworowych. Bo po co? Przecież „licho nie śpi”, jak mówi wielu z nas.

Boimy się wszystkiego, co w nazwie ma słowa: nowotwór, nowotworowy, nawet jeśli dotyczy to profilaktyki, dbania o zdrowie?
Rzeczywiście wiąże się to z lękiem, z przekonaniem, że lepiej „tego nie ruszać”. Skutki takiego podejścia widać choćby w naszym stosunku do programów badań profilaktycznych, na przykład profilaktyki raka piersi czy szyjki macicy. Korzysta z nich 40 procent pań, które mogłyby czy powinny skorzystać z tej oferty. Większość z nas sądzi, że nie trzeba się badać, nie trzeba za dużo wiedzieć o tym, jak żyć, by poważnie nie chorować.

Jak pokonać w sobie tę barierę związaną z nowotworowym lękiem, jak sobie wytłumaczyć, że wiedza nie powoduje choroby, ale może przed nią skutecznie chronić?
Trzeba to samemu sprawdzić, odważyć się poszukać informacji o profilaktyce chorób nowotworowych, o przydatności badań przesiewowych, zaufać tym, którzy nas do tego namawiają. Na te tematy mówi się w ostatnich latach coraz więcej, można też o tym porozmawiać ze swoim lekarzem – nie powinno być więc problemu z dostępem do informacji. Wystarczy tylko na tę wiedzę się otworzyć. Nie ma innej drogi.

Co trzeba wiedzieć o chorobach nowotworowych, by eliminować czynniki ryzyka, uniknąć zachorowania?
Jest znakomity, przejrzysty Europejski Kodeks Walki z Rakiem, który w 11 punktach, radzi, jak żyć, co robić, z jakich badań korzystać, by zminimalizować ryzyko zachorowania na raka. Kodeks zaleca niepalenie tytoniu, ograniczenie spożycia alkoholu, wystrzeganie się otyłości, nadwagi, unikanie nadmiernej ekspozycji na słońce. Namawia do aktywności fizycznej, stosowania zdrowej diety, szczególnie do ograniczenia spożycia produktów zawierających tłuszcze zwierzęce, węglowodany, a jedzenia kilka razy dziennie warzyw i owoców. Duże znaczenie mają również badanie przesiewowe, profilaktyczne.

O jakich powinniśmy pamiętać?
Kobiety po 25. roku życia powinny wykonywać badania cytologiczne, badać się pod kątem raka szyjki macicy, kobiety po 35. roku życia powinny wykonać raz na kilka lat USG piersi, a po 40-tce powinny robić co dwa lata mammografię i USG, by odpowiednio wcześnie wykryć ewentualne zamiany w piersiach. Kobiety i mężczyźni, którzy ukończyli 50 lat powinni zrobić sobie test na krew utajona w kale lub, po konsultacji z lekarzem (szczególnie gdy wśród najbliższej rodziny zdarzyły się przypadki raka jelita grubego) kolonoskopię, czyli badanie endoskopowe jelita grubego. Oczywiście bardzo ważna jest samoobserwacja, w tym samobadanie piersi przez kobiety, jąder przez mężczyzn. Jeśli zaobserwujemy u siebie jakieś niepojące objawy, skonsultujmy się z lekarzem, nie odkładajmy tej decyzji na później.

I tu jest problem, bo wielu z nas nie od razu idzie do lekarza. Jak Pan przekona tych, którzy najpierw martwią się, że coś ich boli, martwią się zmianami, które u siebie zauważyli?
Argument jest jeden: każda choroba – a nowotworowa w szczególności – szybko wykryta, jest zwykle wyleczalna. Leczenie jest wtedy mniej uciążliwe, mało inwazyjne, nie trwa długo. I na odwrót: zwlekanie z wizytą u lekarza może się skończyć długą, dokuczliwą terapią, czasem bywa i tak, że na leczenie jest za późno.

Jakich objawów nie należy lekceważyć? Które mogą sygnalizować chorobę nowotworową?
To może być utrzymująca się dłużej chrypka, kaszel, krew w plwocinie, dolegliwości przy połykaniu, utrzymujące się bóle brzucha, guz w piersi, guz w jądrze, zmiany w wielkości czy kształcie znamienia na skórze, anemia, brak apetytu, utrata wagi, krew w stolcu, przewlekłe zaparcia albo biegunki. To najważniejsze z objawów, które – jeśli je u siebie zaobserwujemy – powinny nas zaniepokoić. Pamiętajmy jednak, by nie lekceważyć niczego, co nam dokucza. Nawet jeśli wydaje nam się, że to nic poważnego, powiedzmy o tym swojemu lekarzowi, choćby przy okazji wizyty z innego powodu.

Dodajmy jeszcze, że nie zawsze nasze choroba, którą u siebie sami wyryliśmy, jest groźna, nie zawsze jest to choroba. Tym bardziej więc nie ma co zwlekać z wizytą u lekarza.
Aż w 80 procent przypadków, gdy pacjent zgłasza się do lekarza z niepokojącymi objawami okazuje się, że to nic groźnego!

Radzimy: jeśli uważasz, że z twoim zdrowiem dzieje się coś złego, idź do lekarza. Mówimy o lekarzu pierwszego kontaktu?
Tak, to on skieruje na odpowiednie badania lub od razu do specjalisty, na przykład na konsultacje do chirurga onkologa, jeśli oczywiście będzie to konieczne. Bez skierowania od lekarza pierwszego kontaktu nie będzie można – w ramach ubezpieczenia, bezpłatnie – skorzystać z tych usług medycznych.