Wywiad z doktorem Łukaszem Rajchertem, specjalistą chirurgii ogólnej i onkologicznej, udzielony Programowi PULS

Współczesna diagnostyka medyczna dysponuje wieloma bardzo dokładnymi i coraz mniej uciążliwymi metodami badań. A jednak wciąż podkreśla się rolę samoobserwacji, samobadania, szczególnie w profilaktyce raka piersi. Czy rzeczywiście jest to tak ważne?|
Dr Łukasz Rajchert:
Tak. Moim zdaniem i wielu moich kolegów lekarzy samobadanie pomaga we wczesnym wykryciu zmian w piersi. To bardzo ważne, szczególnie gdy okaże się, że są to zmiany nowotworowe – ich wczesne wykrycie daje zwykle bardzo duże szanse na wyleczenie. A przy tym samobadanie uczy odpowiedzialności, dbałości o własne zdrowie.

Ale wiele pań to badanie bardzo stresuje – niektórym wydaje się, że każda zmiana jest groźna, że nie potrafią dokonać właściwej oceny… 
Rzeczywiście wiele pań mówi, że wyczuwa w dotyku wiele guzków, zmian, nie wie, czy iść z tym do lekarza. Tak może być, ale tłumaczymy, że to wcale nie musi być powodem do niepokoju. Niepokoić powinny nas zmiany, które zaobserwujemy między kolejnymi samobadaniami i które utrzymują się przez jakiś czas. A znając swój organizm jesteśmy w stanie wychwycić, czy to coś, co czujemy w piersi, było tu miesiąc temu czy nie. Oczywiście warto na początku – jeśli ktoś jest naprawdę zaniepokojony, tym co u siebie wybadał – rozwiać wątpliwości u lekarza. I jeśli wszystko jest w porządku przyjąć to jako „stan wyjściowy”. A potem zwracać uwagę tylko na zmiany, różnice, jeśli się pojawią.

Od kiedy stosować samobadanie piersi?
Od 20-25 roku życia. I nie chodzi tu tylko o profilaktykę raka piersi, ale ogólnie, o zdrowie piersi. Bo mogą pojawić się zmiany łagodne, takie jak włókniaki czy torbiele, na które też trzeba „mieć oko”. Krótko mówiąc, jeśli wyczujemy jakąkolwiek poważniejszą zmianę trzeba jak najszybciej iść do lekarza, najlepiej do chirurga onkologa.

Lekarz nie będzie się irytował i mówił, że „znów sobie pani coś znalazła”?
Nie powinien, a jeśli będzie, to trzeba zmienić lekarza.

Nie odkładać wizyty?
Absolutnie. Tym bardziej, że większość tego typu przypadków – 60-70 procent – to nic groźnego, czasem umawiamy się tylko na wizytę na przykład za rok. I koniec strachu. A jeśli zdarzy się, że sprawa jest poważniejsza, to tym bardziej liczy się szybka reakcja. To trochę tak, jak u stomatologa: czasem wystarczy tylko przegląd albo małe leczenie. Najgorzej odkładać wizytę, bo wtedy i leczenie jest bardziej dolegliwe, i o dobry efekt trudniej.

Kiedy do samobadania piersi – poza przypadkami, gdy coś nas zaniepokoi w samobadaniu – powinniśmy dołączyć badania, które wykonują maszyny: USG, mammografię?
USG to badanie diagnostyczne, które w profilaktyce stosuje się do 40 roku życia. Jeśli wszystko jest w porządku, kontrolne USG warto sobie zrobić raz na rok, raz na dwa lata po ukończeniu 35 lat. USG to oczywiście badanie nie tylko profilaktyczne – trzeba je wykonać wcześniej, jeśli wyczuwamy jakieś zmiany, jest gęsta struktura piersi lub gdy w rodzinie były jakieś zachorowania na nowotwory. Mammografię powinno się wykonywać po 40 roku życia raz na dwa lata, a jeśli w rodzinie były przypadki zachorowań na raka badanie trzeba robić co roku. Po 50-tce mammografię dobrze jest wykonać co roku.

Jak wygląda leczenie, gdy okaże się, że jest jakaś poważniejsza zmiana w piersi?
Najpierw jest szczegółowa diagnostyka – badanie palpacyjne przez specjalistę, USG, mammografia, biopsja, jeśli będzie trzeba. Jeśli będzie to zmiana nowotworowa, to leczenie jest zwykle operacyjne. Ale i tu powody do zmartwienia trafiają się nie tak często.

Operacja to nie powód do zmartwienia?
Nie, bo zmiany wykrywamy coraz wcześniej i zwykle są one do wyleczenia. A dziś operacje to najczęściej nie amputacje piersi, ale operacje oszczędzające gruczoł piersiowy. Usuwana jest tylko chora tkanka z niewielkim zdrowym marginesem. Czasem trzeba do leczenia włączyć hormonoterapię, chemio czy radioterapię, ale w większości przypadków wszystko kończy się dobrze. Zwykle używamy teraz określenia: „wyleczona pacjentka”, co jeszcze kilkanaście lat temu było niespotykane, bo nie mieliśmy stuprocentowej pewności, że pozbyliśmy się problemu, nowotworu. Wpływa na to oczywiście postęp w medycynie, doskonalsze techniki diagnostyczne i operacyjne, ale też – a może przede wszystkim – wcześniejsze wykrywanie zmian, nowotworów.

Czyli można po tej „przygodzie” o wszystkim zapomnieć?
I tak, i nie. Pacjentka jest wyleczona, to prawda, ale kontrolować się trzeba dalej. To tak jak z tym stomatologiem – to, że wyleczyłem jeden ząb nie oznacza, że za jakiś czas inny nie będzie wymagał ratunku. Ale na te badania chodzę już jako zdrowa osoba – to jest różnica.

Czy coś może sprzyjać zmianom w piesi, nowotworom?
Tak – wśród tych czynników może być wczesna pierwsza miesiączka albo późna menopauza (albo jedno i drugie razem), hormonalna terapia zastępcza, dieta, tryb życia, stres, palenie papierosów. Rak piersi bywa też uwarunkowany genetycznie. Generalnie ryzyko zachorowania na raka piersi rośnie wraz z wiekiem, osiągając szczyt między 50 a 70 rokiem życia.

Kobiety, które mają dzieci, karmią piersią, rzadziej chorują na nowotwory piersi?
Tak, ale jest to różnica kilkuprocentowa.

Mówi się o paniach, że bardziej dbają o siebie, szybciej zgłaszają się do lekarza, jak coś jest z ich zdrowiem nie w porządku. To prawdziwa opinia?
W zasadzie tak, choć w przypadku profilaktyki raka piersi różnie bywa. Wynika to na przykład stąd, że nie w każdym miejscu jest łatwy dostęp do badań diagnostycznych. A jak już mammobus dojedzie do jakiejś mniejszej miejscowości, wstyd bierze czasem górę nad rozsądkiem: „Mam się rozbierać w jakimś autobusie?”. Co ciekawe, niezbyt dbają o siebie też kobiety wykształcone, aktywne zawodowo: one po prostu nie znajdują na profilaktykę czasu. Praca, dom, dzieci. Nie odrzucają konieczności przebadania się, ale mówią sobie: „Jeszcze nie dzisiaj – w przyszłym miesiącu, w przyszłym roku”. Czyli często nigdy.

Może to dziwne pytanie, ale czy mężczyźni też mogą zachorować na raka piesi?
Mogą – jeden procent chorych na raka piersi to mężczyźni. Chorują zwykle panowie po 50-tce. Jeśli pojawiają się zmiany – przerost, guzek – to są one w okolicy brodawki sutkowej. Przyczyny zmian – jak u kobiet – mogą być przeróżne, czasem powodują je leki przyjmowane przy nadciśnieniu (spironol) czy łagodnym przeroście prostaty. I podobnie jak u pań, także panowie powinni się obserwować. Jeśli coś jest nie tak, trzeba zrobić badania, poszukać przyczyn, na przykład zmienić przyjmowane leki.