Rozmowa z doktorem Przemysławem Zimnochem, specjalistą urologiem

Kiedy mężczyzna powinien zacząć myśleć o swojej prostacie? Mówiąc inaczej – w jakim wieku mogą zacząć się kłopoty z prostatą?
Kłopoty z prostatą mogą się pojawić po czterdziestce i dlatego, gdy kończy się 40 lat, należy zacząć się badać profilaktycznie, sprawdzać minimum co dwa lata prostatę, stan dróg moczowych. Trzeba wykonać podstawowe badania, żeby wkluczyć choroby, rozproszyć wątpliwości, jeśli wydaje nam się, że coś nam dokucza. Tak trzeba myśleć o tej profilaktyce, a nie bać się, że dowiem się, że jestem chory.  Tym bardziej, że najczęściej wszystko jest w porządku i warto o tym wiedzieć.

Czemu trzeba badać się w miarę często?
Ponieważ pozwala to na wykrycie choroby – jeśli nam się przytrafi – we wczesnym stadium. Wtedy szanse na wyleczenie są w większości przypadków bardzo duże. Wiem, że ciężko z informacją o zaletach badań profilaktycznych dotrzeć do mężczyzn, ale może podziała tu przykład pań. One jednak częściej wykonują badania, które pomagają wykluczyć nowotwory piersi czy szyjki macicy. A mężczyźni po czterdziestce powinni sprawdzać prostatę, jądra, stan dróg moczowych, nerki, pęcherz.  Niech panów przekona przykład nowotworu jąder – wcześnie wykryty jest w 98 procentach wyleczalny!

Pewnie z przerostem prostaty jest podobnie – łagodny, wcześnie zauważony może być skutecznie leczony, zaniedbany może skończyć się nowotworem.
Tak bywa. A naszą czujność usypia to, że najczęściej przerostowi prostaty w początkowym stadium nie towarzyszą poważne dolegliwości. Są jakieś sygnały, na przykład coś się zmienia przy oddawaniu moczu, ale są one na tyle łagodne, że traktujemy je jak coś normalnego, nie zwracamy na nie uwagi. Mówimy sobie: „W moim wieku tak ma być”. Jednak to nie jest prawda. W efekcie przychodzimy do urologa pierwszy raz około sześćdziesiątki, a nie kilkanaście lat wcześniej, z dużym przerostem prostaty, nierzadko z poważną chorobą. Podobnie może być z nerkami czy pęcherzem.

Wracając do profilaktyki – dlaczego powinna zacząć się od wizyty u urologa a nie od wykonywania, czasem na własną rękę, różnych badań?
Ponieważ – szczególnie w sytuacjach, gdy coś nas niepokoi – stawianie sobie samodzielnie diagnozy i robienie pod tym kątem badań może doprowadzić do jeszcze większego stresu, niepotrzebnego zamartwiania się. Prosty przykład: wynik testu PSA, który – mówiąc najprościej – pokazuje czy w prostacie nie ma zmian nowotworowych – będzie podwyższony także w przypadku zapalenia prostaty, przy kamicy czy infekcjach dróg moczowych.  Jeśli o tym nie wiemy, to możemy przeżyć ciężkie chwile, martwiąc się o swoje zdrowie. Dlatego najpierw potrzebna jest wizyta u specjalisty, wywiad lekarski i proste badanie prostaty per rectum, czyli badanie jej palcem przez odbytnicę. I może się okazać, że nie potrzeba innych badań, że to wcale nie prostata, a dokucza na przykład pęcherz, nerki. A wracając jeszcze na chwilę do testu PSA – sam test, bez badania per rectum nie wystarczy, by skutecznie wykryć nowotwór prostaty, jeśliby oczywiście nam zagrażał.

No to proszę „odczarować” badanie per rectum – krępujące i nieprzyjemne.
Ale jednocześnie bezbolesne i skuteczne. Badanie jest – owszem – krępujące, ale trochę jako mężczyźni przesadzamy, robimy z tego problem. Znów odwołam się do kobiet – poddają się badaniu ginekologicznemu, o wiele bardziej krępującemu, ingerującemu w intymność. I wszyscy, panowie też, przyjmują to za normę, nie rozdzierają szat. Powinniśmy wreszcie zmądrzeć, zweryfikować fałszywą męską dumę: badanie trwa 5 minut, jest bardzo przydatne, można powiedzieć, że zwykle od razu wiadomo, czy wszystko jest w porządku. I pamiętajmy, że chodzi tu o ewentualne wczesne wykrycie raka prostaty, trzeciego co do częstości występowania nowotworu wśród mężczyzn.

A jeśli badanie per rectum nie wypadnie dobrze, to…
… też nie należy się martwić na zapas. W takim przypadku lekarz kieruje na dodatkowe badania, na przykład na USG jamy brzusznej, na którym pokazana będzie prostata, zleci badanie krwi w celu oznaczenia poziomu marketów PSA, o których mówiliśmy wcześniej.  Nie należy się też zamartwiać, jeśli badania potwierdzą jakieś zmiany w prostacie i konieczne będzie leczenie. Dzisiaj bardzo często jest ono farmakologicznie, wciąż przybywa leków, stosowanych w terapii chorób prostaty. A jeśli konieczny będzie zabieg czy operacja, wykonuje się je najczęściej małoinwazyjnymi technikami, które również bardzo szybko ewoluują, doskonalą się, są coraz mniej dotkliwe dla pacjenta.

To teraz kilka słów na uspokojenie – nie każde parcie na mocz, częstomocz, ból w podbrzuszu musi oznaczać przerost czy raka prostaty.
To może być zapalenie prostaty, dróg moczowych, jakiś problem z nerkami, kamica moczowa. Częstomocz może mieć co najmniej kilka innych przyczyn, niż przerost prostaty – to może być na przykład skutek leków zażywanych na nadciśnienie czy pochodna trybu życia. W tym ostatnim przypadku chodzi o to, że zabiegani w ciągu dnia nie mamy czasu, by się napić wody czy herbaty, a zaległości w przyjmowaniu płynów, nawodnieniu organizmu odrabiamy po pracy, w domu: po południu i wieczorem. Skutek jest taki, że trzeba w nocy chodzić do toalety, co nie ma związku z prostatą.

Wracając do wieku, w którym trzeba się zainteresować prostatą – oczywiście nie czekamy do czterdziestki, jeśli zaobserwujemy u siebie jakieś niepokojące dolegliwości.
Do urologa trzeba pójść bez względu na wiek, jeżeli niepokoją nas problemy z oddawaniem moczu – zatrzymanie moczu, częste oddawanie moczu w dzień i w nocy, wzmożone pacie na mocz, opóźnione oddawanie moczu, uczucie nie w pełni opróżnionego pęcherza, bóle w podbrzuszu i kroczu. Nie należy lekceważyć żadnego z tych objawów, bo jeśli pojawiają się u młodszych mężczyzn i są związane z prostatą, częściej niż zwykle są skutkiem zmian nowotworowych. Częściej trzeba się również profilaktycznie badać, jeśli w rodzinie ktoś chorował na raka prostaty – wtedy badanie należy wykonywać co roku.

Zapraszamy na bezpłatne konsultacje urologiczne (czytaj więcej)