dr Spychalski - blokRozmowa z doktorem Michałem Spychalskim, kierownikiem Ośrodka Endoskopii Zabiegowej i Bariatrycznej w Szpitalu Specjalistycznym Brzeziny.

Dużo jest przesady w określeniu, że ośrodek endoskopii w brzezińskim szpitalu stał się zaledwie w ciągu roku jednym z trzech, w których – obok ośrodków w Szczecinie i w Warszawie – wykonuje się prawie wszystkie w Polsce operacje endoskopowego usunięcia nowotworów z jelita grubego czy żołądka, czyli bez otwierania brzucha?
Dr Michał Spychalski: Rzeczywiście w ubiegłym roku metodą endoskopowej dyssekcji podśluzówkowej (ESD), czyli za pomocą kolonoskopu czy gastroskopu, bez otwierania brzucha, z zachowaniem ciągłości przewodu pokarmowego, z powodzeniem usunęliśmy nowotwory z jelita grubego czy żołądka u 60 pacjentów. Tych zabiegów, operacji było u nas mniej więcej tyle samo, co w ośrodkach w Szczecinie i w Warszawie. Ośrodkiem w Szczecinie kieruje docent Andrzej Białek, z którym jesteśmy w stałym kontakcie, a ośrodkiem w Warszawie kieruje doktor Jan Pertkiewicz – ci specjaliści zapoczątkowali w Polsce erę endoskopowego usuwania nowotworów metodą ESD.

O endoskopowych badaniach diagnostycznych – kolonoskopii czy gastroskopii – słyszał prawie każdy. Podczas kolonoskopii usuwa się niewielkie polipy, jeśli są w jelicie grubym. Ale to nie to samo co endoskopowe usuwanie dużych nowotworów?
To zabieg poważniejszy, wykonywany inną techniką, choć też za pomocą gastroskopu czy kolonoskopu, w zależności od tego, czy usuwamy nowotwór z żołądka czy z jelita grubego. Wykonuje się go w znieczuleniu ogólnym – rozwarstwia się ścianę jelita czy żołądka i specjalnym nożem, którym steruje się zdalnie za pomocą kolonoskopu lub gastroskopu, wycina się guz w jednym kawałku.

Można powiedzieć, że salę operacyjną umieszcza się w jelicie czy żołądku pacjenta.
W dużym uproszczeniu. Operacja jest w większości przypadków skuteczna, krótsza od wykonanej klasycznie z rozcięciem brzucha. Krótka jest też rekonwalescencja, chory po kilku dniach wychodzi ze szpitala. Największym beneficjentem jest więc tu pacjent.

Ile endoskopowych operacji wykonuje się w rocznie w Polsce?
Według mojej oceny nie więcej niż 200.

Chorych operowanych z powodu nowotworu na przykład jelita grubego jest pewnie o wiele więcej?
Rocznie operowanych około 10 tysięcy osób. Uprzedzę kolejne pytanie – wielu z nich mogłoby mieć usunięty nowotwór metodą ESD.

A ilu jest w Polsce lekarzy biegłych w tej technice operowania?
Moim zdaniem kilku. To wciąż w Polsce nowość. W ośrodku w Brzezinach staramy się zapoznawać z tą techniką lekarzy – organizujemy comiesięczne szkolenia, prezentacje zabiegów ESD, w których uczestniczyło już około 80 specjalistów z całego kraju. Ja wykonuję gościnnie takie zabiegi w innych szpitalach, na przykład w Kielcach czy Poznaniu.

Czy barierą w szerszym stosowaniu tej metody w Polsce jest brak odpowiednio wyszkolonych lekarzy? Czy także odpowiedniego sprzętu?
Jest kilka przyczyn i raczej nie chodzi tu o sprzęt. Powtórzę – to wciąż nowość w medycynie, w chirurgii. Dalej – usuwanie nowotworów za pomocą kolonoskopu czy gastroskopu to trudna technika, nie tak łatwo biegle ją opanować. Na etapie zdobywania odpowiednich kwalifikacji rośnie prawdopodobieństwo powikłań, co zniechęca lekarzy do specjalizowania się w tej metodzie. Niewielu endoskopistów chce podjąć ryzyko, przełamać opory, związane z nauką tej bardzo inwazyjnej techniki endoskopowej. Do tego szkolenie jest długotrwałe, wymaga wyjazdów do ośrodków zagranicznych, najlepiej do Japonii, Korei Południowej, doskonalenia techniki na zwierzętach, czego w Polsce się nie wykonuje. No i rzecz może bardziej przyziemna – leczenie tą metodą jest przez NFZ niedoprecyzowane finansowo. Dlatego z przyczyn finansowych część szpitali nie decyduje się na te zabiegi.

Jak się to poskłada, to okazuje się, że leczenie korzystniejsze dla pacjenta nie opłaca się szpitalowi, który myślałby o jego stosowaniu?
Jeśli patrzeć na to tylko od strony ekonomicznej, to obecnie dużych pieniędzy z tego nie ma. Po stronie „przychodów” dominuje raczej lekarska satysfakcja. W naszym ośrodku w Brzezinach wszystkich pacjentów nadających się do zabiegu endoskopowego leczymy jednak tą metodą.

A czemu najlepiej szkolić się na Dalekim Wschodzie, na przykład w Japonii?
Ponieważ tam najpierw zaczęto stosować metody endoskopowego usuwania nowotworów i tam ta technika jest już używana rutynowo. Jadąc do Japonii czy Korei Południowej można w ciągu dwóch tygodni zobaczyć od kilkunastu do kilkudziesięciu takich zabiegów, co jest niemożliwe w żadnym kraju europejskim. Ja uczyłem się ESD w Japonii – byłem tam trzy razy, uczestniczyłem też w kursach w klinikach we Francji, Niemczech, Holandii, Turcji. Wykonałem już ponad 180 zabiegów metodą ESD.

Z tego co pan mówi wynika, że i w krajach Europy Zachodniej nie stosuje się szeroko tej techniki?
To prawda – jest trochę lepiej niż w Polsce, ale zabiegów jest o wiele mniej niż w Japonii czy Korei. Sądzę jednak, że technika endoskopowego usuwania nowotworów będzie coraz szerzej i częściej stosowana, i w niedługim czasie stanie się jedną ze standardowych metod leczenia. Korzyści dla pacjenta są niezaprzeczalne, leczenie jest krótkie i skuteczne, a do tego koszty zabiegów i rekonwalescencji są niższe. Można z przymrużeniem oka powiedzieć, że gastroskopia i kolonoskopia będą szybko poprawiać swój „wizerunek”, że je docenimy – zamiast o raczej nielubianych, kojarzonych z dyskomfortem badań, będziemy o nich mówić jako o metodach, które pozwalają uniknąć poważnych i rozległych operacji.

Dziękujemy redakcji BIS za udostępnienie wywiadu.