Pokarm i lek na całe zło

Rozmowa z Martą Majer, mamą 4-letniej Halszki i 7-miesięcznego Gniewka, która przekonuje, dlaczego warto karmić dzieci piersią

Córkę prawie dwa lata karmiła Pani piersią, teraz – od 7 miesięcy – tak samo karmi synka. I sądząc po tym, jak Pani o tym opowiada, była to z pewnością od początku przemyślana decyzja, nikt nie musiał Pani do tego namawiać?
Tak, od zawsze wiedziałam, że swoje dzieci będę karmić naturalnie, że będzie to dla nich najzdrowsze. Choć muszę przyznać, że temu przekonaniu towarzyszyła z początku jakaś obawa – wiedziałam, że karmienie piersią jest najlepsze, że będę to robić, ale – jakkolwiek to dziwnie zabrzmi – perspektywa karmienia mlekiem z własnej piersi wywoływała u mnie coś w rodzaju poczucia niesmaku. Jednak wszystkie obawy, wątpliwości zniknęły po pierwszych kilku karmieniach piersią. Poczułam, że nie ma nic bardziej pięknego, bardziej naturalnego. Że nic tak nie zbliża mnie z moim nowo narodzonym dzieckiem, jak właśnie karmienie piersią.

Gdzie szukała Pani wiedzy na temat karmienia piersią?
Jestem farmaceutką, skończyłam łódzki Uniwersytet Medyczny, więc miałam gdzie czerpać wiedzę na ten temat. A interesuje mnie wszystko co wiąże się ze zdrowiem, poza tym jestem wegetarianką, interesuję się zdrowym odżywianiem. Gdy zaszłam w ciążę, zaczęłam jeszcze bardziej pogłębiać swoją wiedzę dotyczącą naturalnego karmienia, między innymi przeglądając tzw. portale parentingowe, czyli  piszące o rodzicielstwie, wychowaniu dziecka. Uczestniczyłam w zajęciach szkoły rodzenia, w warsztatach dla przyszłych rodziców. Dziś ze zdobyciem wiedzy o karmieniu piersią nie ma najmniejszego problemu – jest wiele miejsc, gdzie można znaleźć wartościowe informacje, zapytać, rozwiać wątpliwości, znaleźć argumenty, dlaczego warto karmić piersią, dlaczego pierś jest lepsza od butelki.

Co bardziej Panią przekonywało do tego, żeby w naturalny sposób karmić dzieci – korzyści, które zapewnia Pani w ten sposób dzieciom, czy własna wygoda?
Na pierwszym miejscu było dobro dzieci. Bo nie ma nic zdrowszego, niż mleko mamy. A fakt, że przy okazji jest to wygodne, to tylko kolejna zaleta karmienia piersią. Nie wspominając o finansach! Karmienie naturalne nic nie kosztuje, a sztuczne mleko, butelki i inne gadżety to naprawdę spory koszt. Często nie ma nas w domu: odwiedziny u dziadków, weekend na działce czy jakaś dalsza wycieczka. Nie muszę się wtedy martwić o jakieś puszki z mlekiem, butelki, wyparzacze. W każdej chwili i w każdym miejscu mogę nakarmić swoje dziecko i nie potrzebuję do tego ani specjalnego sprzętu ani dodatkowego bagażu. A swoje dzieci karmiłam piersią już chyba wszędzie: w kraju i za granicą, w pociągu i samolocie, w górach i nad morzem.

Nie zaskoczyło Pani z jednej strony to, jak niesamowitym „produktem” jest mleko mamy, a z drugiej – jak mało o tym wiemy, jak wiele osób obawia się, z różnych przyczyn, karmienia piersią („to kłopot, brakuje mi pokarmu, mama musi być wciąż przy dziecku…”)?
Cały czas trwają badania nad fenomenem kobiecego mleka i cały czas odkrywane są jego kolejne zalety. Dlatego ogromnie smucą mnie informacje, że w szóstym miesiącu życia, czyli w wieku, w którym dzieci powinny być jeszcze karmione wyłącznie piersią, zaledwie 10 procent polskich niemowląt jest tak karmionych. Myślę, że to wynik wciąż małej wiedzy wśród przyszłych mam o tym, jak ważne dla dziecka jest karmienie piersią. Wciąż krąży wiele nieprawdziwych opinii na ten temat: że karmienie to wyrzeczenia, bo trzeba trzymać odpowiednią dietę, że nie można przyjmować leków, że mleko mamy po sześciu miesiącach jest bezwartościowe, że karmienie piersią jest bolesne i wiele, wiele innych. A to nieprawda! Niestety niewiedzą popisują się też niektórzy lekarze. Sama słyszałam nagany, czemu tak długo karmię córkę piersią – przecież rzekomo w tym mleku już nic nie ma… A przecież Światowa Organizacja Zdrowia zaleca karmienie piersią do 2 lat lub dłużej, tak długo, jak mama i dziecko sobie tego życzą, oczywiście przy równoczesnym podawaniu po ukończeniu pół roku żywności uzupełniającej. Poza tym młode mamy, które postanowiły karmić swoje dziecko piersią są często pod ogromną presją, nikt ich nie wspiera. A początki bywają trudne: dziecko nie umie się przystawić do piersi, nie umie ssać, mleka nie przybywa – w efekcie bez wsparcia najbliższych i fachowego personelu mama często się poddaje i sięga po sztuczny pokarm. A to pierwszy krok do zatrzymania laktacji! Całe szczęście w szpitalu w Brzezinach, gdzie rodziłam synka, personel był bardzo pomocny, bardzo dobrze przygotowany, zachęcał do naturalnego karmienia, uczył, radził. To bardzo ważne.

Przywołujemy tu wciąż zalety karmienia piersią, wymieńmy więc te najistotniejsze.
Naturalny pokarm to na pewno najlepiej zbilansowany, najpełniejszy i najzdrowszy posiłek dla mojego dziecka. Zapewnia wszystko czego niemowlak potrzebuje. Oprócz wartości odżywczych zawiera przeciwciała, broniące przed bakteriami i wirusami, a dłuższe karmienie piersią ma korzystny wpływ na zdrowie dziecka w późniejszym okresie życia, zmniejsza ryzyka wystąpienia otyłości, cukrzycy, białaczki czy nadciśnienia, a nawet korzystnie wpływa na rozwój intelektualny dziecka. Skład naturalnego pokarmu zmienia się w zależności od pory dnia, fazy karmienia, zdrowia mamy, zmienia się wraz wiekiem dziecka, przystosowuje się do potrzeb rosnącego dziecka. Ale to nie tylko pokarm. Nie zapominajmy o tej niezwykłej, wręcz magicznej bliskości z maleństwem, jakie daje karmienie piersią. To także lek na całe zło – gdy maleństwo się przestraszy, gdy je coś boli, gdy płacze, nic nie daje takiego ukojenia, jak wtulenie się w mamę i przyssanie do piersi. To prawdziwa magia, którą mogą poczuć tylko mama i jej maleństwo. Karmienia piersią nie da się przecenić!

Naprawdę do 6 miesiąca nie trzeba dokarmiać dziecka?
Ależ oczywiście! W mleku mamy jest wszystko, co maluszkowi jest potrzebne do prawidłowego rozwoju do końca szóstego miesiąca życia.

A jak z piciem? Wiele osób, babć, czasem karmiących mam uważa, że dziecko powinno dostawać coś do picia. Bo pokarm to „zupa”, jak powiedziała babcia jednego z maluchów, a zupa to nie herbata… Jak przekonać te osoby, że pierś wystarczy?
Nawet w takie upały, jakie mamy ostatnio, nie trzeba, a nawet nie powinno się dziecka dopajać. Należy po prostu przystawiać je częściej do piersi. Natura sama wszystko pięknie reguluje. Mleko mamy nie zawsze jest takie samo, w pierwszych minutach, gdy dzidziuś zaczyna ssać pierś, mleko jest bardziej wodniste, aby napoić smyka, dopiero druga faza jest bardziej odżywcza, żeby zaspokoić głód. Poza tym herbatka nie nawadnia, to fałszywa naleciałość z dawnych lat. Do picia powinniśmy podawać dzieciom wodę, ale oczywiście mówimy już o starszych niż półroczne dzieciach.

Podobno na karmieniu piersią zyskuje także mama – szybciej regeneruje się po porodzie, ma lepszy nastrój.
Korzyści dla mamy jest sporo, naturalne karmienie ma olbrzymi pozytywny wpływ na nasze zdrowie. Można nie tylko szybciej zrzucić zbędne kilogramy, ale poprzez karmienie piersią zmniejszyć także nawet kilkukrotnie ryzyko wystąpienia nowotworu piersi i jajnika! Poza tym kobiety, które karmiły piersią, w późniejszym wieku rzadziej chorują na osteoporozę czy cukrzycę.