Rozmowa z Ewą Nowak, pielęgniarką epidemiologiczną w Szpitalu Specjalistycznym Brzeziny

Pielęgniarka epidemiologiczna. Dla zwykłego pacjenta brzmi to nieco dziwnie. Bo pielęgniarka kojarzy się nam najczęściej z opieką nad chorym, wykonywaniem zabiegów, ale epidemiologia? I do tego w szpitalu?

Powiedziałabym raczej, że to nic dziwnego, zwłaszcza w szpitalu, gdzie leczy się chorych. Ponieważ przebywające tu osoby, w tym personel szpitala, są szczególnie narażone na kontakt z różnego rodzaju bakteriami, chorobami, czasem także zakaźnymi. I chodzi o to, by to wszystko kontrolować, by pacjenci byli leczeni w bezpiecznych warunkach, by w bezpiecznych warunkach pracowali lekarze i pielęgniarki. Po to jest właśnie w każdym szpitalu pielęgniarka epidemiologiczna – by z jednej strony kontrolować stan czystości, higieny, przestrzegania odpowiednich procedur, a z drugiej czuwać nad tym, by minimalizować zagrożenia. Mogą one być związane na przykład z pacjentem, który zostaje przyjęty do szpitala, a który – zwykle z niezależnych od siebie przyczyn: z powodu choroby czy wcześniejszego sposobu leczenia – może stwarzać zagrożenie epidemiologiczne dla innych pacjentów i personelu szpitala.

Czy chodzi o to, że ktoś może przyjść do szpitala na przykład z wyjątkowo groźnymi bakteriami? Ale to chyba nic dziwnego – do szpitala trafia się zwykle z powodu poważnej choroby…

Naturalnie i taki pacjent jest odpowiednio leczony. Chodzi jednak o to, by wszystko odbyło się tak, żeby nie stanowił zagrożenia dla innych. Podam przykład: do szpitala trafia pacjent, z florą bakteryjną oporną – w wyniku wcześniejszego, długotrwałego leczenia – na działanie większości antybiotyków. Niedobrze by się stało, gdyby te bakterie „zagościły” także u innych pacjentów, bo to – mówić najprościej – ograniczałoby możliwości ich leczenia. Też staliby się antybiotykooporni. Trzeba więc wobec takiego pacjenta zastosować odpowiednie procedury, na przykład izolować go od innych chorych.

Ale najpierw trzeba wiedzieć, że może stwarzać zagrożenie. Jak to się ustala?

Są odpowiednie procedury przy przyjęciu do szpitala. Lekarz, który prowadzi wywiad z pacjentem i przegląda dokumentację medyczną potrafi ocenić, czy w danym przypadku trzeba podjąć działania, by określić i ewentualnie wyeliminować ryzyko powstania jakiegoś zakażenia w szpitalu. Zwykle oznacza to – jak mówiłam – izolowanie chorego, zastosowanie odpowiednich procedur medycznych, odpowiedniego leczenia. Wszystko to monitoruje Zespół Kontroli Zakażeń Szpitalnych i oczywiście pielęgniarka epidemiologiczna.

Pewnie też sprawdza Pani, czy w szpitalu jest czysto. Czy polega to na inspekcji pomieszczeń szpitalnych, czy też wykonuje się jakieś badania, testy?

Jedno i drugie, ale oczywiście najważniejsze są wyniki testów na obecność w szpitalu bakterii, które mogłyby zagrażać bezpieczeństwu pacjentów, być przyczyną jakiejś epidemii. Pobieram próbki z powierzchni dotykowych sprzętu, aparatury, wyposażenia medycznego, z czystej szpitalnej bielizny, kontroluję czy nie ma patogennej flory bakteryjnej na naczyniach, na których są podawane pacjentom posiłki. Pobieram próbki z powierzchni w salach operacyjnych, sprawdzam czystość, jakość powietrza w tych pomieszczeniach. Wyniki badań są informacją o jakości czynności higienicznych, które wykonuje się w szpitalu i o skuteczności stosowanych środków higienicznych, dezynfekujących. Próbki z  kontrolowanych powierzchni są badane w zewnętrznym laboratorium. Oczywiście stan czystości w szpitalu sprawdza także sanepid.

Czy może Pani kontrolować, jak personel szpitalny przestrzega procedur higienicznych, czystościowych?

To mój obowiązek. Jestem też odpowiedzialna za szkolenia personelu, przygotowywanie odpowiednich instrukcji i ich wdrażanie, wdrażanie nowych przepisów, opracowanie procedur, które są wymagane przy przyznawaniu certyfikatów, potwierdzających dobrą jakość usług medycznych świadczonych w szpitalu. Monitoruję też niektóre procedury medyczne, jak choćby te związane z zakładaniem pacjentom tak zwanych wenflonów. Nadzoruję też na przykład zużycie środków do dezynfekcji rąk, a także zużycie antybiotyków – chodzi o to, czy nie nadużywa się niektórych antybiotyków, bo w ten sposób możemy „wyhodować” bakterie oporne na ich działanie.

Jest Pani pielęgniarką od 38 lat i od pierwszego dnia w tym zawodzie pracuje Pani w szpitalu w Brzezinach, niedługo przechodzi Pani na emeryturę. Nie będzie Pani brakować w szpitalu?

Mamy dobrą kadrę pielęgniarską, ma mnie kto zastąpić. Do tego są dobre procedury, wiele z nich sama tworzyłam, wdrażałam. Jest odpowiednio przeszkolony personel medyczny. A wracając do mojego jedynego miejsca pracy – przez 23 lata pracowałam w brzezińskim szpitalu jako instrumentariuszka w bloku operacyjnym, od 2002 roku jestem pielęgniarką epidemiologiczną.

Przyszła Pani do szpitala w końcu lat 70. Medycyna z tamtego czasu i obecna to dwa bardzo różne „obrazki”?

Bardzo – gdy zaczęłam pracę w szpitalu pacjentów usypiano jeszcze eterem. Od tego czasu wszystko się zmieniło, niektóre rzeczy po kilka razy. Oczywiście nie mówię tu tylko o wiedzy medycznej, technikach leczenia, ale też o sprzęcie, wyposażeniu, warunkach w jakich pracujemy.

Patrząc z perspektywy prawie 40 lat nie żałuje Pani, że została pielęgniarką?

Nie. Dziś podjęłabym tę decyzję jeszcze raz – to praca dająca bardzo wiele satysfakcji, choć, z różnych względów, niełatwa.

Nigdy nie kusiło Pani, żeby zmienić posadę, pójść do innego szpitala czy przychodni?

Nigdy. Najpierw dlatego, że szybko związuję się ze środowiskiem, z ludźmi, z którymi pracuję. A po drugie – zawsze dobrze mi się tu pracowało, byłam w dobrym, odpowiedzialnym zespole, z sympatycznymi ludźmi.