Rozmowa z profesorem Józefem Drzewoskim, specjalistą chorób wewnętrznych, diabetologii i farmakologii klinicznej, prezesem Polskiego Towarzystwa Chorób Metabolicznych, założycielem Łódzkiej Szkoły Diabetologii

Dlaczego dziś częściej niż kilka czy kilkanaście lat temu zwraca się uwagę na to, by pacjent wiedział, jakie leki przyjmuje i informował o tym lekarzy, u których się leczy?
Prof. Józef Drzewoski: Odpowiedź na to pytanie jest prosta: świadomy pacjent leczy się skutecznej, daje większe szanse na osiągnięcie sukcesu terapeutycznego. Dotyczy to szczególnie osób leczących równocześnie kilka chorób, przyjmujących wiele leków, korzystających z pomocy lekarzy różnych specjalności. Jeśli pacjent wie, jakimi lekami jest leczony i informuje o tym lekarzy, to ogranicza ryzyko związane z polipragmazją, czyli nieuzasadnionym stosowaniem wielu leków jednocześnie, bez znajomości mechanizmów ich działania i wiedzy o możliwych interakcjach pomiędzy stosowanymi lekami. Zmniejsza także zagrożenie przyjmowania podwójnych dawek tego samego leku. Sytuacja taka może mieć miejsce w przypadku, gdy pacjent jest pod opieką lekarzy różnych specjalności. Jeżeli nie zostaną oni poinformowani o lekach zażywanych przez chorego mogą wówczas przepisać preparat zawierający taką samą substancję leczniczą i w tej samej dawce, jak lek przyjmowany dotychczas przez chorego. Leki zawierające identyczną dawkę substancji czynnej występują bardzo często na rynku farmaceutycznym pod różnymi nazwami handlowymi (na przykład aspiryna i akard zawierają tę samą substancję czynną – kwas acetylosalicylowy). Doświadczenie kliniczne wskazuje, że pacjent, który zna nazwy zażywanych przez siebie leków, uzyskał niezbędną informację od leczącego go lekarza o ich działaniu oraz zapoznał się z ulotką opisującą cechy określonego preparatu, sumienniej wykonuje także zalecenia terapeutyczne. Wypełnienie przez lekarza obowiązku uzasadnienia zaproponowanej farmakoterapii to jeden z najważniejszych czynników zbudowania partnerskiej relacji z pacjentem.

To ważne?
Bardzo ważne. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że przekazanie w dostępny sposób podstawowych informacji o określonej chorobie (chorobach) i przepisanych lekach zwiększa zaufanie do lekarza. Pacjent staje się aktywnym uczestnikiem terapii – nie tylko „łyka” przepisane przez lekarza tabletki, ale jest bardziej otwarty na racjonalną ocenę skutków zapisanej przez lekarza strategii terapeutycznej. Chętniej stosuje się do zaleceń lekarza, dzieli się z nim swoimi spostrzeżeniami, nie obawia się zadawać pytania. Słowem – leczy się skuteczniej, minimalizuje stres wywołany chorobą. Partnerskie relacje lekarz-pacjent ułatwiają dobranie terapii jak najściślej odpowiadającej potrzebom określonej osoby. Innymi słowy sprzyja to wypełnianiu zasad indywidualizacji leczenia.

Namawiamy, żeby listę przyjmowanych leków pokazać każdemu lekarzowi, do którego idziemy po poradę. Chodzi dosłownie o każdego lekarza, czy raczej o specjalistów?
Każdy lekarz powinien wiedzieć, jakie choroby leczy jego pacjent i jakie leki stosuje. Nie trzeba oczywiście informować o tym podczas każdej kolejnej wizyty zarówno u lekarza pierwszego kontaktu, jak i u lekarza specjalisty jeśli już im tę wiedzę przekazaliśmy i nic na naszej liście leków się nie zmieniło. Jeśli jednak udajemy się do określonego lekarza po raz pierwszy, należy zabrać ze sobą kartkę z zapisaną listą przyjmowanych preparatów i stosowanych dawek. Mając ją ze sobą zminimalizujemy ryzyko, o którym wcześniej wspominałem – to jest, że zostanie nam przepisany lek, który już pod inną nazwą przyjmujemy (zdublowanie leku). Lekarz, zalecając przyjmowanie nowego, dodatkowego leku wskaże na korzystne interakcje z lekami znajdującymi się na dostarczonym wykazie. Z drugiej strony może zadecydować o odstawieniu tych medykamentów, które stwarzają duże ryzyko wystąpienia niepożądanych interakcji. Pacjent, dostarczając listę leków uniknie także odwleczenia leczenia specjalistycznego. Lekarz specjalista, nie mając wystarczającej wiedzy o stosowanym dotychczas leczeniu, może poprosić chorego, żeby jeszcze raz do niego przyszedł z listą stosowanych lekarstw. Niestety, często kolejna wizyta może mieć miejsce po upływie tygodni, a niekiedy miesięcy. A opóźnienie prawidłowego leczenia może mieć fatalne skutki.

Dlaczego mówi Pan, żeby wszystko spisać? Przyjmując przez lata jakiś lek wiadomo przecież jak się nazywa…
Wiadomo w domu. Chociaż i w domu się zdarza, że zapominamy o porze i częstości zażywania określonego leku. U lekarza, będąc w większym lub mniejszym stresie, często nie możemy sobie przypomnieć nazwy stosowanych leków lub je mylimy, o dawce nie wspominając. Dlatego namawiam, żeby mieć to wszystko odnotowane.

A jak pacjent pomyśli, że leki, które mu przepisuje kardiolog nie mogą kolidować z tymi, które ordynuje urolog, to będzie miał rację?
Pacjenci na ogół nie mają wystarczającej wiedzy o lekach. Dlatego tak ważne są partnerskie relacje z lekarzem, ponieważ ułatwiają wyjaśnienie wszelkich wątpliwości związanych ze stosowanymi lekami. Decyzje podejmowane na własną rękę dotyczące odstawieniu lub dodania leku mogą okazać się groźne dla zdrowia a nawet życia. Oto przykład. Pacjent może dostać receptę od kardiologa i urologa na lek właściwy dla jego choroby (np. na nadciśnienie tętnicze (choroba kardiologiczna) i na przerost gruczołu krokowego (choroba urologiczna). W skutkach działania każdego z tych dwóch różnych leków jest na przykład obniżenie ciśnienia tętniczego krwi. Jeżeli zatem żaden z lekarzy nie będzie wiedział, co przepisał jego kolega, może się zdarzyć, że pacjent będzie przyjmował podwójną dawkę leku powodującą redukcję ciśnienia krwi. Może to być przyczyną dużego niedociśnienia z jego groźnymi następstwami.

Czy informując o stosowanych lekach powinno się wspomnieć o suplementach diety, lekach bez recepty, które sami sobie kupujemy?
Oczywiście. Suplementy diety – poza tym, że ich jakość bywa czasem nie najlepsza a skuteczność działania nieudowodniona – mogą wpływać na skutki działania leków. Na przykład jeśli chory stosuje jednocześnie leki obniżające krzepliwość krwi i niektóre zioła (na przykład dziurawiec) lub suplementy diety zawierające substancje wpływające na procesy krzepnięcia (melatonina, glukozamina), zwiększa ryzyko krwawień, a nawet krwotoków zagrażających jego życiu.

Jeśli ktoś był u specjalisty i ma przepisane nowe leki, powinien poinformować o tym swojego lekarza pierwszego kontaktu?
Tak, wspominałem już o tym wcześniej. Chory skierowany na konsultację specjalistyczną powinien niezwłocznie dostarczyć jej wynik lekarzowi pierwszego kontaktu. Lekarz specjalista ma bowiem obowiązek przekazania, za pośrednictwem skierowanego do niego chorego, swojej diagnozy i proponowanego leczenia. Gdy obowiązku tego nie dopełni należy o taką informację w czytelnej, pisemnej formie poprosić. Podobnie powinniśmy postąpić po przebytym leczeniu szpitalnym. Swojemu lekarzowi należy dostarczyć kartę wypisową zawierającą wyniki przeprowadzonych badań, rozpoznanie i zaleconą farmakoterapię. To bardzo ważne, aby lekarz rodzinny miał pełną, kompleksową wiedzę o naszym stanie zdrowia i zażywanych lekach. Stwarza mu to bowiem większe szanse na wychwycenie, że niektóre ze stosowanych leków niekorzystnie na siebie oddziaływają albo się po prostu dublują. Należy w tym miejscu przytoczyć stanowisko naszych nauczycieli zawodu, które brzmi, że „jednym z ważniejszych zadań lekarza jest unikanie przepisywania niepotrzebnych leków”. W mojej praktyce lekarskiej spotykam osoby zażywające dziennie ponad 20 leków! Jako farmakolog kliniczny koryguję tę listę, „wyrzucając” wiele niepotrzebnej „chemii”, stwarzającej nie tylko ryzyko dla zdrowia, ale także obciążającej znacznie finanse pacjenta.

A jeśli wciąż przyjmujemy te same leki, warto raz na jakiś czas poprosić lekarza pierwszego kontaktu o przejrzenie ich listy?
Nie tylko warto, ale należy to okresowo robić. Na pewno nie zaszkodzi, jeśli raz na rok nasz lekarz spojrzy na listę przyjmowanych leków – tych przepisanych przez lekarzy i tych, które sami sobie „przepisujemy”, czyli leków bez recepty i suplementów diety. Po przeanalizowaniu zasadności ich stosowania przekaże swoją ocenę pacjentowi. A powracając do poprzedniego stwierdzenia o potrzebie unikania stosowania niepotrzebnych leków, pragnę podkreślić prozdrowotną rolę odpowiedniej diety i wysiłku fizycznego. Skutki prozdrowotnego stylu życia przynoszą bowiem lepsze wielokierunkowe efekty (np. wpływ na stężenie glukozy i lipidów we krwi, masę ciała, ciśnienie tętnicze itd.) niż leki, których działanie nie jest tak szerokie.

Na osobistą listę leków powinny trafić wszystkie lekarstwa, które przepisał nam lekarz pierwszego kontaktu, lekarze specjaliści, u których się leczymy, niezależnie od tego, czy poszliśmy do nich na konsultację ze skierowaniem od lekarza rodzinnego, czy prywatnie. Jeśli byliśmy w szpitalu i po powrocie do domu mamy przyjmować nowe leki, też je na naszą listę wpiszmy. Róbmy to „od ręki”, nie odkładajmy uzupełnienia listy do jutra. Dopiszmy również lekarstwa, suplementy diety i zioła, które kupujemy bez recepty. Osobistą listę leków powinniśmy mieć ze sobą, kiedy idziemy do lekarza, apteki. Istnieje bezdyskusyjna potrzeba okresowego zasadności stosowania leków z lekarzem rodzinnym i farmaceutą.