Karmienie piersią
NIKT NIE WYMYŚLIŁ JESZCZE NICZEGO RÓWNIE DOBREGO
Rozmowa z Katarzyną Ćwiklińską, położną ze Szpitala Specjalistycznego Brzeziny

Czy karmienie piersią wraca do łask?
Sądzę, że tak, że obecnie decyduje się na nie więcej mam niż na przykład kilka lat temu.

Czemu pierś znów wygrywa z butelką?
Po prostu po okresie zachłyśnięcia się informacjami o coraz bardziej rewelacyjnych sztucznych mieszankach mlecznych dla noworodków i niemowląt znów odkrywamy, że mleko mamy jest najlepsze. Że nikt nie wymyślił i nie wyprodukował niczego równie dobrego. Nie wspominam już o wygodzie przygotowania i podania dziecku pokarmu, który jest przecież zawsze gotowy.

Podobno dzieci karmione piersią rzadziej chorują, są bardziej odporne na infekcje?
To prawda. Ale nie mają też dolegliwości jelitowych, zaparć, biegunek, nie dokucza im kolka jelitowa, bo mleko mamy stymuluje powstawanie naturalnej flory bakteryjnej w jelitach. Dzieci karmione piersią, jeśli już zachorują, szybciej wracają do zdrowia. Są też bardziej odporne na alergie, także w dorosłym życiu. Bo pokarm naturalny, od mamy, to nie tylko składniki odżywcze, zestawione w idealnych proporcjach, łatwo przyswajalne przez dziecko: białka, tłuszcze, węglowodany. To także przeciwciała, witaminy, mikroelementy, enzymy, antyutleniacze, hormony. Mleko mamy to też jedyny pokarm, który zmienia się w zależności od pory dnia, fazy karmienia, zdrowia mamy.

Czyli jak mama jest przeziębiona to pokarm…
…zawiera więcej przeciwciał. Dlatego nie należy się bać, że podczas infekcji trzeba będzie przestać karmić dziecko. Jeśli temperatura mamy będzie wyższa niż 38° C, wtedy można zrobić przerwę na dwa-trzy karmienia. Jak spadnie gorączka – karmimy dalej. Mleko w pierwszej fazie karmienia jest – nazwijmy to – rzadsze. To coś w rodzaju picia. Po kilku minutach ssania pokarm zawiera jednak więcej składników odżywczych, jest bardziej kaloryczny. Bardzo kaloryczny jest też pokarm, który powstaje w nocy.

To jak mama ma być spokojna, że jej pociecha najadła czy napiła się jak należy?
W ogóle nie powinna o tym myśleć. Jak dziecku chce się pić, skończy ssanie zanim mleko będzie bardziej „gęste”. Jak zgłodnieje – będzie wołać jeść.

To się nazywa „karmienie na żądanie”?
Tak. To cała filozofia – karmię dziecko, kiedy ono tego chce. To może być dziwne, ale zapomnijmy o porze śniadaniowej, obiadowej czy kolacji. Tu tego nie ma. Na początku dziecko będzie żądać przystawiania do piersi nawet co godzinę. Ale to się szybko zmienia i kamienie jest zwykle w odstępach kilkugodzinnych.

Nie potrzeba dokarmiać dziecka, dawać mu pić?
Do ukończenia szóstego miesiąca życia nie trzeba tego robić.

Kiedy po urodzeniu należy zacząć karmienie piersią i w jakim wieku skończyć?
Zaczynamy zaraz po urodzeniu, nie później niż w godzinę, dwie po narodzinach dziecka. A karmić piersią trzeba minimum do 6-9 miesiąca życia, a można nawet do półtora roku – dwóch lat.

Czy ważne jest przystawienie dziecka do piersi zaraz po urodzeniu?
Ważne, i to z kliku powodów. Najpierw dlatego, że pokarm przez pierwszych kilka dni – tak zwana siara – jest wyjątkowy. Pomaga przystosować się dziecku do nowych warunków, uodparnia je (zawiera bardzo dużo leukocytów oraz przeciwciał), chroni przed bakteriami i alergenami. No i oczywiście odżywia, bo zawiera białko, tłuszcze.

Czasem słyszy się, że mama nie karmi, bo nie miała pokarmu. Tak może być?
Raczej nie. Pokarm się pojawi, jeśli będę dziecko karmić. Ssanie stymuluje produkcję pokarmu. Jeśli nie przystawię dziecka do piersi, pokarmu może nie być.

Czy pokarm może zaniknąć po kilku tygodniach, miesiącach karmienia?
Nie. Jest coś takiego jak kryzys laktacyjny około 5-6 tygodnia i 5-6 miesiąca karmienia piersią. Może być wtedy przez 2-3 dni mniej pokarmu. Ale trzeba to spokojnie przeczekać, wciąż karmić dziecko piersią.

Karmiąca mama musi dbać o siebie?
Naturalnie – karmi dziecko, więc musi się dobrze, zdrowo odżywiać. Ale trzeba też wiedzieć, że karmienie piersią „dba” o mamę. Łatwiej jest jej wrócić do normalnej sylwetki, ma lepszy nastrój, zmniejsza się u niej ryzyko zachorowania na nowotwory piersi, jajników, osteoporozę.

Czy są sytuacje, że mama chce karmić dziecko piersią, a nie powinna, nie może tego robić?
Tak, choć zdarza się to rzadko. Jest tak między innymi wtedy, gdy dziecko jest uczulone na cukier matki (galaktozemia) albo gdy choruje na fenyloketonurię. Oczywiście bywają też inne ograniczenia – jeśli przyszła mama ma jakiekolwiek wątpliwości, chce wiedzieć więcej o karmieniu piersią, dobrze porozmawiać o tym z położną lub lekarzem.

Mówimy głównie o tym, jak wyjątkowy jest pokarm naturalny, a nie wspomnieliśmy o jeszcze o jednej ważnej rzeczy. O tym, że karmienie piersią buduje wyjątkową więź miedzy mamą a dzieckiem.
Tak. Dziecko jest blisko mamy, słyszy bicie jej serca, czuje się bezpiecznie. To wpływa na jego lepszy rozwój psychiczny, zostawia ślad na całe życie.