Rozmowa z panem Sławomirem, który w Szpitalu Specjalistycznym Brzeziny przeszedł zabieg kolonoskopowego usunięcia nowotworu jelita grubego

Od pierwszej wizyty u specjalisty, rozpoznania choroby do skomplikowanego zabiegu usunięcia guza z jelita grubego minęły niecałe trzy tygodnie. To dobrze, że wszystko działo się tak szybko?
Dzisiaj, kiedy jest już po wszystkim, uważam, że to bardzo dobrze. Nie miałem czasu myśleć o chorobie, martwić się, czy wszystko pójdzie jak należy. Dopiero teraz do mnie dociera, że moje zdrowie, a może życie, były poważnie zagrożone. Dopiero teraz zastanawiam się nad tym co przeżyłem, w pełni zaczynam rozumieć na czym polega leczenie, zabieg. I że miałem dużo szczęścia. Ale myślę o tym już bez stresu, z uśmiechem.

Mówi Pan: „Miałem dużo szczęścia”. Ma Pan na myśli udany zabieg, czy chodzi o coś więcej?
O zabieg też, ale ja nie wiedziałem, że mam sporych rozmiarów polip, nowotwór w nieciekawym miejscu w jelicie grubym, blisko odbytu. I gdyby nie lekarz, który mnie namówił na kolonoskopię, może bym tego jeszcze jakiś czas nie wiedział. Tyle, że za rok mogłoby być za późno na skuteczne leczenie.

Dlaczego wybrał się Pan do lekarza?
Ponieważ zaobserwowałem u siebie krwawienie z odbytu. Nie poszedłem oczywiście do lekarza od razu – na początku to zlekceważyłem. Poczekam, myślałem sobie, może minie. Ale krwawienie się nasiliło. Nie zamówiłem jednak wizyty u lekarza, ale zacząłem szperać w Internecie, co mogą oznaczać moje dolegliwości.

I okazało się, że nie powinien ich Pan lekceważyć?
Tak. Znów w Internecie zacząłem szukać specjalisty, do którego mógłbym się wybrać. Powiedziałem sobie, że pójdę do tego, który w ocenach pacjentów nie będzie miał negatywnych opinii. No i tak trafiłem na doktora Michała Spychalskiego ze szpitala w Brzezinach. Byłem trochę zaskoczony – mieszkam w Brzezinach, ale myślałem, że będę musiał szukać kogoś w Łodzi. Ale jak tu jest dobry specjalista, to się wybrałem, spodobało mi się też, że wizytę mogę zamówić przez Internet. Doktor niczego nie stwierdził podczas rutynowego badania, ale tak mocno namawiał mnie, żebym zrobił sobie kolonoskopię, że się zgodziłem. Wykryto duży polip w jelicie, ale nie to jeszcze jest w mojej historii najciekawsze. Otóż okazało się, że doktor Spychalski jest jednym z kilku lekarzy w Polsce, którzy potrafią taki guz usunąć za pomocą kolonoskopu, bez rozcinania brzucha. Że szpital w Brzezinach jest jedną z trzech placówek w kraju, gdzie się takie zabiegi robi. I że za dwa tygodnie mogę przyjść do szpitala. To wszystko mam na myśli, kiedy mówię, że miałem dużo szczęścia.

Doktor mówił Panu, że metoda usuwania nowotworów z jelita grubego za pomocą kolonoskopu to nowa, rzadko jeszcze stosowana u nas technika leczenia?
Wszystko mi wyjaśnił, choć ja dopiero teraz zaczynam rozumieć, co mi zaproponował. Po trzech dniach wyszedłem ze szpitala, mam brzuch, jelito i odbyt w całości. Poza drobnym bólem w pierwszej dobie po zabiegu już nie odczuwam za bardzo, że coś mi w jelicie operowano, a rozmawiamy trzeciego dnia po usunięciu nowotworu. Czekam na wynik badania histopatologicznego. I tak jak mówiłem wcześniej – dopiero po fakcie zacząłem czytać o tej metodzie leczenia, o tym, że chirurgów, którzy to potrafią zrobić jest w Polsce tylko kilku. I cieszę się, że akurat u mnie zastosowano tę technikę operacyjną.

Długo Pan zwlekał z decyzją, by poważniej zainteresować się swoimi dolegliwościami?
Pół roku. Można powiedzieć, że to i krótko, i długo. Bo pół roku to niewiele, ale nie w przypadku sporego nowotworu. Jednak wtedy ciężko było mi zachować się inaczej – te dolegliwości to nie to samo co na przykład ból brzucha. Dotyczą sfery bardziej intymnej, trudniej się przełamać. Dzisiaj wiem, że to odkładanie wizyty u lekarza na później było głupie. Jestem w średnim wieku, a mówię o tym, bo może ta refleksja się komuś przyda. Może ktoś też odkłada decyzję o wizycie u lekarza, wstydzi się coś robić, boi się kolonoskopii. U mnie, dzięki temu badaniu, możliwe było wykrycie nowotworu. Oczywiście potrzebny był też lekarz, który nie odpuścił, wiedział co robi, przekonywał, aż przekonał. Ja na takiego trafiłem.