Rozmowa z Maciejem Stachurskim, fizjoterapeutą, który specjalizuje się między innymi w fizjoterapii kobiet w ciąży i połogu

Fizjoterapia nierozłącznie kojarzy się z rehabilitacją, usuwaniem czy łagodzeniem jakichś dolegliwości. Mamy mówić o fizjoterapii kobiet w ciąży i połogu, jednak w pierwszej chwili trudno skojarzyć ciążę z dolegliwościami wymagającymi fizjoterapii.
Zgoda, ale pamiętajmy, że w czasie ciąży w organizmie kobiety sporo się dzieje. Zmienia się sylwetka kobiety, zwiększa się masa ciała, środek ciężkości przesuwa się do przodu, zmienia się obciążenie kręgosłupa, kości, mięśni. Wcale nie tak rzadko towarzyszą temu na przykład bóle pleców, miednicy, mięśni brzucha, obrzęki kończyn. Można oczywiście powiedzieć, że to nieodłączny element ciąży, że od zawsze tak było i jakoś przyszłe mamy sobie z tym radziły i radzą. Ale jeśli dzięki fizjoterapii, czyli dzięki naturalnym metodom leczenia, można te dolegliwości złagodzić czy usunąć, czemu tego nie zrobić? Czy tylko dlatego, że nie robiono tego do tej pory?

Mówi Pan o naturalnych metodach fizjoterapeutycznych, czyli na przykład o masażu, ćwiczeniach?
Tak, głównie o nich, również o ruchu biernym, czyli ćwiczeniach, które wykonywane są z udziałem fizjoterapeuty. W fizjoterapii kobiet w ciąży i połogu nie stosuje się fizykoterapii, czyli metod z wykorzystaniem na przykład elektrostymulacji, laseroterapii czy magnetoterapii.

Od czego zaczyna się fizjoterapia u przyszłej mamy czy fizjoterapia w połogu?
Od zdiagnozowania przyczyn dolegliwości, czasem – na przykład w przypadku rehabilitacji blizny po cesarskim cięciu czy wsparcia w obkurczeniu brzucha po porodzie – od wyznaczenia efektu jaki chcemy osiągnąć. Następnie dobieramy odpowiednią terapię.

Wspomniał Pan o bólach kręgosłupa, miednicy, pleców – tu zwykle pomagają ćwiczenia, masaż. A przy obrzękach?
Rzeczywiście, przy bólach kręgosłupa wystarczą czasem proste ćwiczenia, ale żeby były skuteczne trzeba – jak – mówiłem – zdiagnozować ich przyczynę. Dolegliwości mogą bowiem mieć kilka różnych źródeł. Z kolei przy bólach karku i pleców, wynikających z przesunięcia środka ciężkości ciała i zmiany postawy kobiety, wysunięcia głowy do przodu, stosuje się techniki rozluźniające zbyt napięte mięśnie szyi, karku czy stabilizujące łopatki. Natomiast kiedy przyszłej mamie puchną stopy, łydki, dłonie, a czasem całe ręce czy nogi należy stosować odpowiednie pozycje ułożeniowe czy technikę masażu zwaną drenażem limfatycznym.

Skąd u kobiety w ciąży biorą się obrzęki?
To wynik dużych ilości wody, które zbierają się w organizmie kobiety, za co odpowiada działanie hormonów w czasie ciąży. Do tego dołącza osłabione krążenie obwodowe – można powiedzieć, że priorytetem dla układu krążenia jest macica, płód. To on jest najwydajniej obsługiwany, na czym przejściowo „tracą” inne części ciała, bardziej oddalone od serca. Dlatego limfa, płyn tkankowy, nie jest sprawnie transportowy, zostaje go zbyt dużo na przykład w kończynach. Stąd obrzęki.

Część fizjoterapii w ciąży i połogu, oprócz łagodzenia dolegliwości, jest nakierowana  także na osiągnięcie – jeśli można tak powiedzieć – efektów estetycznych.
To prawda. Terapia wspomagająca proces rozciągania mięśni brzucha w trakcie rozwoju ciąży zapobiega nie tylko bólom tej partii mięśni, ale chroni przed pękaniem wewnętrznych warstw skóry, a w efekcie przed rozstępami. W połogu bardzo ważne jest zadbanie o prawidłowe obkurczenie brzucha, a także o to, by mięsnie brzucha, które nie są zrośnięte i rozchodzą się podczas ciąży, wróciły idealnie na swoje miejsce. Nie zawsze tak się dzieje, a zaniedbanie tej sprawy może skończyć się zabiegiem operacyjnym.

Skąd kobieta ma wiedzieć, że mięśnie brzucha nie wróciły na swoje miejsce?
Jeśli zauważy powyżej pępka małe zagłębienie albo jeśli leżąc na plecach podniesie głowę i zauważy w tym miejscu uwypuklenie, to może podejrzewać rozejście się kresy białej, bo tak nazywa się problem z powrotem mięśni brzucha na swoje miejsce. W czasie połogu można go skorygować przy pomocy fizjoterapeuty.

A dlaczego rehabilituje się bliznę po cesarskim cięciu? Samo określenie: „rehabilitacja blizny” brzmi nieco dziwnie…
Chodzi o to, by blizna nie bolała, nie ciągnęła, estetycznie wyglądała. Podczas cesarskiego cięcia brzuch otwierany jest przy rozciągniętej skórze, ale w trakcie gojenia wszystko wraca do normalnych rozmiarów. Z tego powodu blizna potrafi brzydko wyglądać, pojawia się czasem druga, wewnętrza. Mobilizacja blizny, masaż zapobiegają temu, blizna nie ciągnie jest mało widoczna. To właśnie nazywa się rehabilitacją blizny.

Często trzeba przychodzić do fizjoterapeuty na przykład na ćwiczenia czy masaż?
W większości przypadków zajęcia z fizjoterapeutą odbywają się najwyżej kilka razy. Zwykle kończymy na 1-2 wizytach terapeutyczno-edukacyjnych. Diagnozujemy problem, pokazujemy, co pomaga w jego łagodzeniu, uczymy ćwiczeń, uczymy masażu, jeśli można go wykonać samodzielnie lub przy pomocy partnera. Bo na spotkania z fizjoterapeutą zapraszamy mamę i tatę dziecka, którego rola jest nie do przecenienia. To on, po przerobieniu elementów terapii z fizjoterapeutą, prowadzi ją na co dzień ze swoją partnerką. Niektóre terapie, jak na przykład w przypadku łagodzenia dolegliwości związanych z nawałem pokarmu, są do wykonania tylko samodzielnie czy przez partnera. Tu terapia polega na odpowiednim masażu piersi – fizjoterapeuta uczy tej techniki na specjalnym fantomie.