Co oznacza Certyfikat ministra zdrowia dla szpitala w Brzezinach – rozmowa z Anną Janicką, prezesem zarządu Szpitala Specjalistycznego Brzeziny

Tomasz Guzek (BIS): Szpital uzyskał akredytację ministra zdrowia. Co to oznacza?
Anna Janicka: Oznacza to, że nasza placówka spełnia określone przez ministerstwo najwyższe standardy związane z jakością udzielnych świadczeń zdrowotnych. Szpital był oczywiście przed przyznaniem akredytacji kontrolowany i oceniany przez wizytatorów Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, działające przy Ministerstwie Zdrowia.

W jaki sposób przyznawana jest taka ocena?
Liczone jest tu w jakim procencie szpital spełnia standardy akredytacyjne. Próg, od którego przyznaje się certyfikat ministra zdrowia to 75 procent spełnionych wymagań, my uzyskaliśmy 86 procent. Jesteśmy bardzo dumni z tego wyniku, tym bardziej, że zabieganie o tę akredytację to nie było proste wyzwanie. Wyzwanie, które – co chcę podkreślić – podjął każdy z naszych pracowników, każdy ma swój wkład w ten sukces. Za co wszystkim bardzo dziękuję.

Co sprawdzali na przykład resortowi audytorzy?
Jak działa szpital: od zarządzania, poprzez jakość świadczonych usług medycznych (od laboratorium po sale operacyjne), stosowane procedury medyczne, standard sal pacjentów, ich wyżywienie, czystość, sposób jej utrzymywania (procedury), po zagwarantowanie ciągłego doskonalenia i podnoszenia standardów w każdej z tych dziedzin.

Długo trwały przygotowania do swoistego ministerialnego egzaminu?
Długo, bo prawie dwa lata, i dotyczyły wszystkich: zarządu, lekarzy, pielęgniarek, administracji, personelu pomocniczego. To był i jest ogromny wysiłek całej naszej załogi. Musieliśmy przejrzeć, czasem zweryfikować, dziesiątki procedur: medycznych, administracyjnych, porządkowych. Niektóre trzeba było przygotować od podstaw. A wszystko wdrożyć, sprawdzić, jak działa, wprowadzać korekty.

Czy przygotowanie do akredytacji poprawiło organizację pracy w szpitalu?
Tak, dało nam pewność, że wszędzie przestrzegamy odpowiednich procedur: medycznych, administracyjnych, porządkowych, że spełniamy standardy etyczne. Akredytacyjny przegląd dotyczył także naszego wyposażenia – budynków, sprzętu medycznego, aparatury.

Czy taki certyfikat przyznaje się tylko raz?
Akredytacji nie dostaje się raz na zawsze. Po trzech latach jest znów audyt, wizyta zewnętrznych audytorów. Wszystko musi być monitorowane, jeśli trzeba poprawiane, podnoszone na wyższy poziom. Zresztą moim zdaniem nie chodzi tu jedynie o jednorazowy pozytywny wynik audytu – akredytacja ma służyć ciągłemu podnoszeniu jakości usług medycznych, pracy szpitala w każdej dziedzinie. Głównym celem jest, jak mówiłam, pacjent, zapewnienie mu jak najlepszej jakości leczenia, warunków w jakich ono się odbywa.

Czy taka akredytacja to prestiż dla szpitala?
Tak. To wartość dodana. Bardzo ważna. Wszyscy, dla których pracujemy, a więc pacjenci oraz ci, z którymi współpracujemy, którzy zlecają nam usługi medyczne do wykonania i za nie płacą dostali o nas informację z bardzo pewnego źródła. To nie są tylko nasze oświadczenia, zapewnienia. To jest świadectwo ministra zdrowia, któremu może zaufać zarówno pacjent, jak i świadczeniodawca.

Czy certyfikat ministra zdrowia jest pierwszym takim dokumentem, który potwierdza jakość usług medycznych w brzezińskim szpitalu?
Nie, wcześniej otrzymaliśmy między innymi certyfikat jakości ISO oraz wprowadziliśmy System Zarządzania Jakością. Wdrożenie procedur ISO oznacza, że wszyscy pracownicy wykonują określone zadania identycznie, z zachowaniem najwyższych norm bezpieczeństwa.

Dziękuję za rozmowę. Tomasz Guzek


Dzi
ękujemy redakcji BIS za udostępnienie wywiadu.